Aktualności

24.06.2020

Złoty Jubileusz o. Wacława Michalczyka OFM


W niedzielę 21 czerwca 2020 r., we Wspólnocie franciszkańskiej w Krakowie – Bronowicach Wielkich, złoty jubileusz 50 – lecia kapłaństwa świętował o. Wacław Michalczyk OFM, który 14 czerwca 1970 r. w Krakowie otrzymał święcenia prezbiteratu z rąk bpa Albina Małysiaka.

Głównym punktem uroczystości była Msza św. dziękczynna za otrzymane dary o godz. 12.00 w bronowickim kościele pw. Stygmatów św. Franciszka z Asyżu. Eucharystii przewodniczył sam Ojciec Jubilat, koncelebrowało 14 kapłanów, m.in: Minister Prowincjalny o. Jacek Koman OFM, Wikariusz Prowincji o. Rufin Maryjka OFM, definitor i proboszcz parafii o. Eligiusz Dymowski OFM, były Prowincjał o. Nikodem Gdyk OFM, gwardian miejscowej Wspólnoty o. Stanisław Mazgaj OFM, prefekt Kolegium Serafickiego o. Wacław Bujak OFM i Animator ds. Powołań o. Piotr Gądek OFM; a także rodzina o. Wacława, Siostry i Bracia zakonni oraz licznie przybyli wierni z Bronowic, Pilicy i Frydmana.

Na początku Mszy św. życzenia złożyli przedstawiciele: Rady Parafialnej i Róż Różańcowych, Franciszkańskiego Zakonu Świeckich oraz wiernych z Pilicy, gdzie Ojciec Jubilat był wieloletnim gwardianem i proboszczem.

Przełożona bronowickiego konwentu Sióstr Franciszkanek Przemienienia Pańskiego oprócz własnych, przekazała pisemne gratulacje od Matki Generalnej Zgromadzenia Franciszkanek Przemienienia Pańskiego z Florencji.

Następnie Minister Prowincjalny o. Jacek Koman OFM odczytał przesłane na tą okazję gratulacje od papieża Franciszka oraz złożył życzenia Ojcu Jubilatowi w imieniu własnym i całej Prowincji dziękując za trud wychowawczy, pracę naukowo – dydaktyczną, tłumaczenia franciszkanizmu na język polski oraz ofiarne pełnienie służby we władzach zakonnych.

Gwardian o. Stanisław Mazgaj OFM przyłączając się do wcześniej wypowiedzianych słów, serdecznie dziękował o. Wacławowi za pełnioną posługę duszpasterską, pracę naukową i w pionie formacyjnym Prowincji oraz życzył potrzebnych łask Bożych, szczególnie zdrowia i pokoju, by Matka Najwyższego kapłana otaczała opieką i wypraszała potrzebne dobro.

Okolicznościową homilię wygłosił o. Cezary Chustecki OFM; jej pełny tekst zamieszczony jest poniżej.

Liturgię Mszy św. ubogacił śpiewem chór parafialny.

Na zakończenie Eucharystii o. Wacław dziękując Bogu za wszelkie otrzymane łaski – zwłaszcza za dar powołania kapłańskiego i zakonnego, przedstawił swój życiorys oraz przypomniał miejsca, w których pracował – ze szczególnym uwzględnieniem dwudziestopięcioletniej posługi w bronowickiej parafii, gdzie przeżył budowę kompleksu klasztornego oraz obiektów wyższego Seminarium Duchownego i kościoła parafialnego. Cokolwiek przeżył dobrego w swym życiu, zawdzięcza Panu Bogu i za to niech będzie On uwielbiony. Znając swoje słabości prosił Boga o miłosierdzie, a ludzi o wyrozumiałość. Serdecznie podziękował wszystkim przybyłym za pamięć, życzenia i ofiarowany dar modlitwy.

Świętowanie złotego Jubileuszu kontynuowano na refektarzu przy wspólnym obiedzie, po uprzednim uroczystym odśpiewaniu „Plurimos annos”.

*       *       *       *       *

Dokładnie w 50-tą rocznicę święceń kapłańskich, w niedzielę 14 czerwca 2020 r. w Dursztynie na Spiszu, Ojciec Jubilat przewodniczył Mszy św. koncelebrowanej w 30. rocznicę śmierci Mieczysławy Faryniak - „Pani ze Skałki”, w intencji dziękczynnej za jej świadectwo świętości życia chrześcijańskiego oraz za jej dzieło ewangelizacyjne i społeczne. Podczas Eucharystii dursztyńscy parafianie składali o. Wacławowi życzenia i gratulacje.

 

Homilia Jubileuszowa

wygłoszona przez o. Cezarego Chusteckiego w dniu 21 czerwca 2020 r. w Krakowie

Patrząc na to co dzieje się w świecie, zwłaszcza co działo się w dwudziestym wieku odnosimy wrażenie, że musi nastąpić koniec świata.

Zło wszędzie ukazuje swoje macki, nienormalność ogłaszana jest za obowiązującą normę. Degeneracja i degradacja są powszechne, sięgają szczytów władzy wielu państw i organizacji międzynarodowych.

Przyznać więc musimy rację autorowi, który pisze: „nasza Ziemia w ostatnich czasach coraz bardziej się degeneruje. Przekupstwo i korupcja są powszechne. Dzieci nie słuchają rodziców… Ewidentnie zbliża się koniec świata.”

Co robić?

Nie wolno się poddawać. Żyjemy i umieramy. Dla każdego z nas, odejście z tego świata jest końcem świata, do którego nie ma powrotu.

Jeśli ktoś nie potrafi sobą kierować, rozwinąć umysłu, aby był zdolny do rozumienia rzeczywistości, to łatwo się podda i zniechęci.

Zło jest ostatecznie pewną tajemnicą niewytłumaczalną. Tak samo odczytywanie tajemnicy końca tej Ziemi leży poza zasięgiem naszych możliwości.

Żyjąc musimy skupić się na tym, aby nie przegapić życia, które do końca ma mieć sens, poprzez nieustanne dążenie do dobra, do Boga.

Święty Franciszek mówi o Bogu: „Jesteś Dobrem, Najwyższym Dobrem…”

Dopiero zbiór takich ludzi, wewnętrznie mocnych, stworzyć może zaporę dla potężnego – ale przecież nie najwyższego – zła. Bo nad złem jest zawsze dobro. I musimy to dobro zobaczyć, aby się nie dać zastraszyć przez zło, aby mieć nadzieję.

Z grona takich ludzi wewnętrznie mocnych jest nasz Ojciec Jubilat. On wiedział czego chce, miał wizję, wyobraźnię ile dobrego można zrobić:
- jako rektor Seminarium Duchownego i Prowincjał
- Sanktuaria Maryjne – koronacje obrazów
- kształcenie kleryków, młodych kapłanów za granicą
- obecność i posługa w Ziemi Świętej
- wydawnictwo „Nasze Dzisiaj”, bieżąca dokumentacja kościelnej i zakonna, własne studia, własne Seminarium, budowa kościoła w Warszawie Mokotowie
- placówki misyjne i zagraniczne we Włoszech i Niemczech.

Drogi Ojcze Jubilacie, złoty Jubilacie!
Przewielebny Ojcze Prowincjale, Współbracia w św. Franciszku, Siostry i Bracia w Chrystusie Panu.

Dziś dziękujemy Duchowi Świętemu za duchowe plony kapłańskiego życia o. dr. Wacława – za oddaną służbę ludziom w różnych miejscach i w różnych warunkach, na różnych placówkach, stanowiskach – gdzie zechciała go postawić Boża Opatrzność.

Dzisiaj kapłańskie serce sławi Trójcę Przenajświętszą, źródło i początek powołania: Boga Ojca, który myślał o nim, pragnął i umiłował od wieków; Syna który go wybrał i powołał do uczestnictwa w Jego jedynym i odwiecznym kapłaństwie oraz Ducha Świętego, który obdarzył go Swoimi darami i konsekrował świętym namaszczeniem.

Wyrażamy Ojcu Jubilatowi ogromny szacunek za jego osobowość i uprzejmość: wobec bliskich serdeczny, gościnny, życzliwy w modlitewnej pamięci, pamiętający zawsze w korespondencji o ważnych datach, rocznicach, imieninach, życzeniach. Chętnie dzieli się pięknymi i głębokimi przemyśleniami, miłością do Boga, Matki Bożej, św. Franciszka.

Jest to wyjątkowa okazja, aby podziękować Bogu za Twoje powołanie.

Twoją gorliwość, mądre słowo zdradzające nie tylko naukową kompetencję, ale również wielką życiową mądrość, jak też przykład kapłańskiego zaangażowania w życie Kościoła, Zakonu i troski o duchowe dobro każdego człowieka, a zwłaszcza młodych powołań postulantów, nowicjuszy, kleryków, sióstr zakonnych.

Dziękujemy Bogu za dar twojej obecności w Prowincji Matki Bożej Anielskiej.

Twoja piękna cecha to umiłowanie Polski i zatroskanie o jej losy, tj. jest patriotyzm wyniesiony z domu rodzinnego, gdzie tato walczył w kampanii wrześniowej, a mama wychowała ośmioro dzieci.

Pragniemy też wyrazić wdzięczność za wszystko to, co przez swoją wytrwałą pracę profesorską i naukową wniosłeś w życie Seminarium Duchownego. W duchu wdzięczności obejmujemy modlitwą Ciebie, cały Twoje minione życie, a na przyszły czas życzymy wszelkich łask Bożych, abyś w zdrowiu i pomyślności mógł kontynuować dobre dzieło.

Niech dobry Bóg obficie Ci błogosławi, a Matka Kapłanów i Kościoła niech Cię ma zawsze w swojej opiece. Oby Ci nie brakło sił do realizacji i pełnienia zadań przewidzianych dla Ciebie przez Bożą Opatrzność…

Dziękujmy Bogu za wszelkie dobro, jakie przez duszpasterską i naukową posługę stało się udziałem wielu ludzi, których Opatrzność Boża postawiła na drodze Ojca Jubilata.

Swoją solidną wiedzą teologiczną i głęboką refleksją nad Prawdą Objawioną, nad Ewangelią – dzieli się Ojciec wielkodusznie od lat jako wykładowca, tłumacz z języków obcych, korektor; umiejętnie docierając do istoty, do sedna tak prozy jak i poezji tłumaczonej na język polski.

Zawsze oddany sprawie Bożej, gotowy do współpracy, autentycznie zaangażowany w służbie PRAWDZIE, Kościołowi i Braciom.

Wróćmy do słów dzisiejszej Ewangelii. Jezus staje przed nami i mówi: „nie bójcie się tych którzy zabijają ciało”. Tzn. nie bójcie się zarazy, nowotworów, zawałów, wylewów, wszelkie go rodzaju chorób, które niszczą doczesne życie.

Nie bójcie się starości, która czyni człowieka słabym i niedołężnym. Nie bójcie się tego wszystkiego co niszczy ciało. To prawda, że ból i cierpienie stanowią ciężki krzyż i człowiek się przednim broni, wzdryga – ale utrapień tego życia nie da się porównać do chwały, która nas czeka w życiu przyszłym.

„Każdy kto żyje i wierzy we Mnie, choćby i umarł żyć będzie”. Nie bójcie się.

Równocześnie Chrystus zwracając się do nas słowami: „nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało” mówi: – nie bójcie się tych, którzy odbierają nam wolność, którzy aresztują, którzy mordują. Nie bójcie się. Ja również byłem w ich rękach, a oto dziś jestem wolny i już nic mi uczynić nie potrafią.

Nie bójcie się tych, którzy prześladują wielkie wartości, którzy niszczą prawdę, sprawiedliwość, którzy ograniczają wolność, którzy w miejsce miłości rozsiewają nienawiść. Nie bójcie się, bo te wielkie wartości, chociażby były nie wiadomo jak głęboko przez nich zagrzebane w ziemi, chociażby były przywalone bardzo ciężkim kamieniem i opieczętowane urzędowymi pieczęciami, choćby ich pilnowano z bronią w ręku, to i tak zmartwychwstaną.

Prawda, wolność, sprawiedliwość i miłość są wieczne.

Powiedzieliśmy na początku: „nasza Ziemia w ostatnich czasach coraz bardziej się degeneruje. Przekupstwo i korupcja są powszechne. Dzieci nie słuchają już rodziców… Ewidentnie zbliża się koniec świata.”

Diagnoza była słuszna i po dziś dzień aktualna, ale autor wyciągnął nieprawdziwy wniosek, koniec świata nie nastąpił. Jest to bowiem jedna z najstarszych inskrypcji zapisanych przed 4 tysiącami lat. Napis ten odkryto pod ziemią w Mezopotamii, tam gdzie znajdują się początki naszej cywilizacji. Koniec świata nie nastąpił. Nieznany skryba pomylił się. Dobrze, że nie wszyscy dali mu wiarę.

Ileż pięknych i dobrych dzieł by nie powstało, ile postaw nie zajaśniałoby swoim blaskiem.

I my nie dajmy się zastraszyć. Żyjmy z sensem, mężnie i rozumnie wierząc i ufając Chrystusowi i Jego Matce Pani Anielskiej.

Światu dzisiaj brak tej siły, brak siły ducha, tego wewnętrznego oporu wobec nieszczęścia, bólu, cierpienia i ciężarów, jakie spadają w tak ogromnych rozmiarach na współczesną ludzkość.

Trzeba nam siły ducha i energii wewnętrznej, bo tej nie zastąpi żadne energia materialna, żadne siły ziemi. I po tę właśnie energię wewnętrzną przystępujemy dziś do stóp Jezusa Chrystusa, żeby w Nim i z Nim odnaleźć te niezmierzone złoża mocy i czynu.

Rodzą się one w Ofierze Najświętszej na tym ołtarzu. A więc, że bez ofiary, bez samozaparcia, bez wysiłku, bez bólu nie dokonały się w świecie żadne wielkie rzeczy. Wszystko co wielkie i trwałe stoi poświęceniem, ofiarą, oddaniem się, wyrzeczeniem i miłością.

Z ofiary idzie ta miłość.

W największym napięciu oddawania siebie tkwi pełnia miłości, tkwi wołanie wstrząsające miłości. A miłość jest źródłem energii ducha. Ona tworzy, ona oddaje kornie wszystko.

Jeżeli podziwiamy bezbrzeżną miłość matki, pochylający się nad kołyska swojego dziecięcia, umiejącej całymi dniami i nocami rozdawać macierzyńskie serce – nie tylko w pieszczotach, ale i w trosce.

Jeżeli nam imponuje poświęcenie ojca, który grzany miłością męską, miłością nie słów, lecz czynu, potrafiącą się dwoić i troić, potrafiącą nie sypiać, a pracować do upadłego, żeby swoim ukochanym zabezpieczyć przyszłość; jeżeli spostrzegamy w życiu, iż dwoje ludzi miłujących się i oddanych sobie, potrafi przezwyciężyć wszystkie trudności, ażeby tylko swoje życie zespolić we wspólnej pracy i działaniu – to dopiero na jakie wyżyny potrafi się znieść miłość wewnętrzna, miłość duchowa, ożywiona ideałami niezmożonej i nieśmiertelnej Chrystusowej wiary i łaski?

Czy można jeszcze dziwić się, że osoby żyjące do głębi Eucharystią (szczególnie kapłani), potrafią się dawać i rozdawać bez zastrzeżeń i poświęcają swoje życie aż do wylania ostatniej kropli krwi dla drugich!

Płoną wewnętrzną miłością, którą zaczerpnęły u jej źródła – w Eucharystii w Ofierze Jezusa Chrystusa.

Tu tkwi siła i źródło energii duchowej, której nic zmącić nie zdoła.

W duchu wdzięczności obejmujemy modlitwą Ciebie, całe Twoje minione życie, a na przyszły czas życzymy wszelkich łask Bożych, abyś zdrowiu i pomyślności mógł kontynuować dobre dzieło.

Niech dobry Bóg obficie Ci błogosławi, a Matka Kościoła i Matka Kapłanów ma Cię zawsze w swojej opiece. Amen.

© CRT 2012