Aktualności

20.12.2018

Narodzenie Boga, który puka do naszych drzwi


Na nadchodzące święta Bożego Narodzenia Minister Generalny Braci Mniejszych o. Michael A. Perry OFM skierował list do Współbraci.

Najdrożsi bracia i siostry,

Niech Pan, który się narodził pośród nas, obdarzy Was pokojem!

Bóg w nieskończonej miłości zechciał przyjąć naszą naturę ludzką razem z wszystkimi konsekwencjami płynącymi z tego wyboru. Narodził się jako syn ubogiej kobiety w największym uniżeniu, w nędznym miejscu, daleko od swojego domu, ponieważ rodzice byli w drodze, aby wypełnić administracyjny nakaz ówczesnych władz. Jeszcze jako niemowlę musiał ratować się ucieczką do Egiptu (por. Mt 2, 13-15): św. Mateusz, jako jedyny z ewangelistów, przekazuje opowiadanie o tym wydarzeniu posługując się językiem teologii Księgi Wyjścia. Egipt był bowiem miejscem schronienia dla osób prześladowanych lub znajdujących się w trudnej sytuacji, podczas niedostatku i klęsk głodu. Przykładem mogą być następujące postaci biblijne: Jeroboam (por. 1Krl 11, 40) i Uriasz (por. Jer 26, 21), jak i cała rodzina Jakuba zmuszona z powodu panującego głodu do opuszczenia ziemi Kanaan (por. Rdz 46, 8n).

Teologia Księgi Wyjścia przenika do objawienia Jezusa, który jest przedstawiony jako wybawiający Bóg, jako Ten, “który jest” (por. J 8, 28). Szczególnie św. Jan Ewangelista, tworząc teologię swojej Ewangelii w oparciu o objawienie się Boga Mojżeszowi (por. Wj 3, 14), oferuje nam tę hermeneutyczną lekturę. Bóg, który przyjął ciało i zamieszkał pośród ludzi, jest Tym, który wciąż słyszy krzyk swoich synów i córek, których życie jest zagrożone. W teologii Księgi Wyjścia znajdujemy różne tradycje, które bez wątpienia są echem konkretnych wydarzeń. Widzimy w nich, że Bóg jest zawsze obecny i jest głównym protagonistą historii. Słyszy On krzyk swojego ludu, zstępuje, aby z bliska zobaczyć jego udrękę i wyprowadzić go z Egiptu, wyzwalając go z niewoli (por. Wj 3, 7-8).

Dlatego też doświadczenie Księgi Wyjścia może być uznane za paradygmat dla różnych sytuacji wielu ludzi, którzy zmuszeni są do ucieczki ze swojej ojczyzny, by w ten sposób uniknąć niebezpieczeństwa zagrażającego ich życiu: głodu, przemocy, prześladowania, wojny i konfliktów zbrojnych, bądź też z jeszcze innych powodów.

Jezus, ukazany jako “nowy Mojżesz” (por. Hbr 3, 1-6), jest przewodnikiem ludu Bożego i nowym prawodawcą (por. Mk 12, 28,34; Mt 22, 34-40; Łk 10, 25-28; Mt 7, 12). Ponadto Mateusz łączy historię ludu Izraela, w której objawia się konkretne działanie Boga, z historią “nowego ludu Izraela”, w której objawia się rzeczywiste i konkretne działanie zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa, w Kościele i w świecie (por. Mt 19, 28; 28, 20).

W Ewangelii św. Łukasza Jezus rodzi się w Betlejem, w konkretnym momencie historii, kiedy cezar August był imperatorem Rzymu, a Kwiryniusz zarządcą Syrii. Łukasz mówi, że nowonarodzone Dziecię zostało złożone “w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” (Łk 2, 7). Przebywający w pobliżu pasterze (por. Łk 2, 8-17) widzą gwiazdę, która ich prowadzi do Światła świata: gwiazda nadziei dla ubogich, pokornych, zwykłych pracowników i wszystkich pogrążonych w ciemności.

Również św. Franciszek pragnął namacalnie doświadczyć rzeczywistości Bożego Narodzenia, przenikliwego chłodu, bez kołyski, krzeseł i drzwi, a zarazem ciepłej obecności przy żłóbku wołu i osła. Święty z Asyżu chciał zobaczyć, dotknąć i kontemplować Boga, który postanowił przyjść i zamieszkać pośród synów i córek, aby ofiarować im pełnię życia. To właśnie z Greccio rozbrzmiewa radosne i przejrzyste przesłanie: cała ludzkość może naprawdę żyć, może radować się i świętować wraz ze swoimi bliskimi, z przyjaciółmi i z całym stworzeniem. Narodzenie Jezusa jest tajemnicą miłości, łaski, wyzwolenia, streszczeniem mocy Bożego działania w świecie.

Także bł. Jan Duns Szkot uczy w swojej refleksji teologicznej, że powodem wcielenia Syna Bożego nie może być tylko ludzki grzech: taka bowiem interpretacja mogłaby być ograniczeniem woli Stwórcy, która obejmuje pragnienie miłości Boga do swoich dzieci oraz wejścia w komunię z nimi (por. Reportata Parisiensia, w III Sent.). Oto, dlaczego Jezus przedstawiony jest jako “Summum Opus Dei”, pełnia objawienia miłości Trójcy do człowieka. Działanie Jezusa objawiło bowiem bezwarunkową i otwartą dla wszystkich Bożą miłość, wyraz Bożej woli powszechnego zbawienia.

Pomimo tego, że Zbawiciel świata przyszedł do swoich, nie został jednak przyjęty, z wyjątkiem Maryi i Józefa, zwierząt i pasterzy. Konieczność opuszczenia swojej ojczyzny jest pierwszą antycypacją wszelkich przeciwności, z którymi będzie musiał się zmierzyć. Opowiadanie św. Mateusza (por. Mt 2, 13-15) utożsamia przedstawicieli władzy politycznej z osobami zagrażającymi Jezusowi. Wszyscy jednak wiemy, że wybrany polityk ma poparcie ze strony grupy mającej władzę lub całego społeczeństwa. Te zagrożenia wobec Jezusa mówią nam o obojętności, chorobliwym strachu i skomplikowanych formach egoizmu, które przekładają się na poszukiwanie wrogów, aby z nimi walczyć.

W naszych czasach tysiące dzieci jest zmuszonych do ucieczki z ich krajów, gdzie deptane są ich święte prawa do zdrowego życia, do zjednoczonej rodziny, do odpowiedniej edukacji, do dorastania w społeczeństwie zdolnym do przyjmowania, ofiarowania i wymagania szacunku, a ponadto stworzenia wszystkim odpowiednich warunków. Wszystkie dzieci powinny rodzić się i wzrastać w społeczności zdolnej do życia w miłości, solidarności, współodpowiedzialności, sprawiedliwości i pokoju. Aby to było możliwe, konieczne jest pełne człowieczeństwa wnikliwe postrzeganie. Jesteśmy wezwani, by dostrzec w innych, kim rzeczywiście są: “obrazem i podobieństwem” Boga, który nas stworzył “przez świętą miłość Swoją” (por. 1 Reg 23, 1-3).

Niestety, w dzisiejszym świecie wiele społeczeństw nie jest zdolnych do takiego spojrzenia. Przeciwnie, coraz bardziej rozprzestrzenia się obojętność w stosunku do drugiego człowieka (por. EG 54), kryjąca się za pustymi słowami i totalnie pozbawiona rzeczywistego działania. Spragniona postępu ludzkość zapomina o człowieku lub w najlepszym wypadku stawia go na drugorzędnym miejscu. Usilna obrona wyłącznie własnych interesów i zysków, że strony wielu grup społecznych jak i pojedynczych jednostek, wzmacnia i powoduje wzrost konfliktów oraz prowadzi do jednej konkluzji, którą możemy przedstawić w następujący sposób: “Ja jestem dobry, inny jest zły; ja jestem przyjacielem, inny jest wrogiem; ja kocham, inny nienawidzi”.

Faktycznie, wiele ludzi i narodów zamyka się w bogactwie i tarasuje we własnych murach, by w ten sposób obronić się przed domniemanym wrogiem. Taka postawa, powstała z poczucia potrzeby obrony, w praktyce prowadzi do izolacji i utrudnia wspieranie rozwoju każdej jednostki, stanowi przeszkodę do tego, aby wszyscy mogli korzystać z okazji polepszenia sytuacji oraz blokuje drogę do wzięcia za siebie wzajemnej odpowiedzialności (por. EG 186-192). Z drugiej strony niewielu rządzących i społeczeństw pamięta o tym, że w przeszłości wielu ich rodaków, aby uniknąć sytuacji przemocy, prześladowania, głodu, wojny i wewnętrznych konfliktów, było zmuszonych do emigracji. Większość jednak skłonna jest, by zamykać granice, nie pozwolić przejść ludziom, którzy uciekają i migrują w nadziei, że znajdą nowe możliwości, schronienie, zaspokoją głód, będą mogli na nowo zacząć żyć, mając to co jest nieodzownie konieczne do godnej egzystencji.

Niestety, z wielkim bólem musimy słuchać od naszych rządzących lub ich przedstawicieli wypowiedzi, w których migranci i uchodźcy są uważani za źródło zagrożenia, ponieważ są: złodziejami, zbrodniarzami, wrogami lub terrorystami; czasami nawet w haniebny sposób są porównywani do zwierząt. A to powoduje tylko wzrost strachu przed drugim i innym oraz zapala lont złości, która następnie zmienia się w nienawiść, ponieważ inny przychodzi przeszkadzać nam w naszym “komfortowym miejscu”. W rzeczywistości wszystko to jest wyraźnym znakiem, że znaleźliśmy się w sytuacji społeczności “w kryzysie”, jak to potwierdza wielu współczesnych myślicieli. Tym, co mnie przeraża jest fakt, że większość ludzi wobec tej sytuacji milczy, stając się współodpowiedzialna; lub jeszcze gorzej, czasem ktoś wyraża aprobatę dla rządzących i oddaje głos na ich przedstawicieli. A rządy te stają się źródłem inspiracji i przykładem dla innych; często media wszystko to eksponują i prawie zawsze prawda pozostaje nieznana, właśnie tak, jak tego chcą politycy.

Pośród poważnego braku spójności tak zwanych krajów rozwiniętych, które zamykają swoje granice dla migrantów i uchodźców, istnieje jeszcze zmowa milczenia, jeśli chodzi o przemysł zbrojeniowy. Mając świadomość, że miliony osób, wśród których jest bardzo duża liczba dzieci, muszą uciekać z powodu konfliktów zbrojnych, nadal pozwalają czy nawet faworyzują produkcję i eksport broni.

Najdrożsi bracia i siostry, nadszedł czas, aby na sytuację dzisiejszych migrantów i uchodźców, dać ludzką, chrześcijańską i franciszkańską odpowiedź. Być może musimy zapytać się: czy naprawdę zdajemy sobie sprawę co znaczy przez lata żyć nadzieją w ośrodkach dla uchodźców (jak to ma miejsce w Kenii, Południowym Sudanie i w innych miejscach) i co znaczy znaleźć się za murami, które nie pozwalają wyruszyć w drogę lub za kolczastym drutem, który mówi o okrucieństwie i bezwzględności wykluczenia, obojętności i autoreferencyjności.

Nigdy nie zapominajmy o słowach papieża Franciszka wypowiedzianych w czasie niezapomnianej wizyty na wyspie Lampedusa: “Globalizacja obojętności sprawia, że wszyscy stajemy się ‘bezimienni’, odpowiedzialni bez imienia i bez twarzy. «Adamie, gdzie jesteś?», «Gdzie jest twój brat?» – to dwa pytania, które Bóg zadaje na początku historii ludzkości i które kieruje również do wszystkich ludzi naszych czasów, także do nas. [...] Herod zasiał śmierć, aby bronić swojego dobrobytu, swojej bańki mydlanej. I to się powtarza… Prośmy Pana, aby wymazał to, co z Heroda pozostało także w naszym sercu; prośmy Pana o łaskę płaczu nad naszą obojętnością, nad naszym okrucieństwem, jakie jest w świecie, w nas, również w tych, którzy bezimiennie podejmują decyzje społeczno-gospodarcze, które otwierają drogę do podobnych dramatów...”

Wreszcie chciałbym przypomnieć to, co zostało wskazane przez Radę Plenarną Zakonu 2018: “Jako ludzie i jako franciszkanie, jesteśmy dogłębnie poruszeni i uczestniczymy w nadziejach, niepokojach i cierpieniach wielu migrantów i uchodźców. Za przykładem Chrystusa i w duchu św. Franciszka, który zachęca nas, abyśmy cieszyli się, kiedy żyjemy “wśród ludzi prostych i wzgardzonych, ubogich i słabych, chorych i trędowatych, i żebraków przy drogach” (por. 1 Reg 9, 2), zdajemy sobie sprawę, że musimy udzielić im gościny oraz przyjąć ich z uprzejmością i wielkodusznością” (CPO 2018,119).

Narodzony w Betlejem Jezus był zmuszony do ucieczki i migracji. Dzisiaj jest On obecny w każdym migrancie i uchodźcy: to On puka wciąż nieustannie do drzwi naszych społeczeństw nazywanych chrześcijańskimi, a przynajmniej wywodzących się chrześcijańskiej kultury. Dziecię Jezus ukazuje nam drogę, która może wydać owoc pokoju, to znaczy: przyjęcie, dialog i wzajemne otwarcie, które mogą nas wzajemnie ubogacić.

Bóg, który towarzyszył swojemu ludowi podczas wyjścia, teraz towarzyszy migrantom i uchodźcom w ich poszukiwaniu bezpieczeństwa i wolności. Przesłanie Bożego Narodzenia zachęca nas, abyśmy otwarli nasze serca i nasze domy dla naszych braci i sióstr, którzy znajdują się daleko od swoich krajów, ofiarując im bliskość i solidarność. Przesłanie Bożego Narodzenia zaprasza nas, abyśmy nigdy nikogo nie odrzucali z powodu strachu czy nienawiści.

Niech Zbawiciel, który stał się jednym z nas, oświeci drogę tych, którzy są zmuszeni migrować i uczyni nas szczęśliwymi w kontemplowaniu Jego oblicza w siostrach i braciach, którzy cierpią, płaczą i pragną bardziej ludzkiego życia!

Radosnych Świąt Bożego Narodzenia!

 

Rzym, 12 grudnia 2018 roku
w Święto Najświętszej Maryi Panny z Guadalupe

 

br. Michael A. Perry, OFM
minister generalny i sługa

za: https://ofm.org/blog/christmas-letter-minister-general-2018/


© CRT 2012