Aktualności

05.09.2019

Rozpoczęcie nowego roku szkolnego w Prywatnym Liceum Ogólnokształcącym Franciszkanów pw. św. Antoniego i bł. Krystyna Gondka


Nowy rok szkolny 2019/2020 w naszym Prywatnym Liceum Ogólnokształcącym w Wieliczce rozpoczął się uroczystą Mszą św. dnia 2 września 2019 r. o godz. 12.00. Mszy św. przewodniczył proboszcz parafii i definitor o. Jacek Biegajło OFM, który wygłosił Słowo Boże.

W Eucharystii uczestniczyli zaproszeni goście (m.in. gwardian o. Ariel Krzywda OFM, definitor o. Eligiusz Dymowski OFM, o Wacław Bujak OFM, o. Łukasz Michałowski OFM a także kleryk Mateusz Hyży OFM.

Władze samorządowe reprezentował sekretarz gminy Wieliczka Adam Panuś, absolwent naszego Kolegium. Wśród zaproszonych gości, w uroczystości uczestniczyli również rodzice uczniów rozpoczynających naukę.

Inauguracyjna Msza św. była okazją do dziękczynienia Bogu za udane wakacje i szczęśliwy powrót do szkoły.

Dr Eligiusz Dymowski OFM wygłosił po Mszy św. wykład inaugurujący pt. „Miejsce rodziny chrześcijańskiej w laicyzującym się świecie”. Ojciec Eligiusz zwrócił w swym wykładzie uwagę na to, że rodzina i małżeństwo staje się ostatnimi czasy tematem różnych debat, czasem kontrowersyjnych. Przyczynami szerokiego zainteresowania małżeństwem i rodziną są przemiany dokonujące się w mentalności społecznej. Obecnie coraz częściej mówi się o tzw. „kryzysie rodziny ” którego przejawami są: małżeństwa „na próbę”, rozwody, związki homoseksualne. We współczesnym świecie zaczyna zwyciężać konsumpcjonizm i hedonizm. Dlatego należy troszczyć się o tworzenie sprawiedliwego i rozsądnego wobec rodziny ustawodawstwa. Chrześcijańska rodzina musi pozostać niczym nieskrępowaną szkołą cnót moralnych, patriotycznych i społecznych. Musi pozostać moralną i silną Bogiem jakością rodzin chrześcijańskich we współczesnym, mocno zlaicyzowanym świecie.

Kończąc oficjalną część rozpoczęcia roku szkolnego rektor Serafickiego Kolegium o. Krzysztof Bobak OFM podziękował o. dr Eligiuszowi Dymowskiemu OFM za ciekawy i pouczający wykład oraz zaprosił wszystkich na wspólny obiad.

 

MIEJSCE RODZINY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ W LAICYZUJACYM SIĘ ŚWIECIE

Wykład inauguracyjny na rozpoczęcie roku szkolnego 2019/20
w Prywatnym LO Franciszkanów w Wieliczce
2 września 2019 r.

       Zjawiskiem doby obecnej są coraz to bardziej nasilające się tendencje bezwzględnej wolności, które – wbrew zdrowym oczekiwaniom i nadziejom współczesnego człowieka - są one niestety dalekie od promowania jakichkolwiek wartości zgodnych z prawem Bożym. W wielu dziedzinach nauk, w tym filozofii, antropologii, psychologii i socjologii, XX wiek został zdominowany przez ontologię i epistemologię dwóch niemieckich uczonych Edmunda Husserla i Martina Heideggera, z których żaden z nich tak naprawdę nie przyznaje etyce wiodącego miejsca. Dlatego – jak słusznie zauważa Ryszard Kapuściński – „Na gruncie europejskim w pierwszych dziesięcioleciach minionego stulecia objawiają się dwa fenomeny nowe, nieznane dziejom – pierwszym są narodziny społeczeństwa masowego, drugim zaś powstanie zagrażających samej istocie człowieczeństwa systemów totalitarnych – faszyzmu i komunizmu”. Zjawiska te, również i w naszych czasach, nie pozostają bezsilne, ale ciągle mają ogromny wpływ na myślenie współczesnego człowieka oraz kształtowanie się nowej jakości społeczeństw, w tym także na rozumienie i rolę rodziny, na starym kontynencie.

       W kontekście tak dynamicznych zmian kulturowych, obyczajowych i ekonomicznych, jakich jesteśmy świadkami w ostatnich dekadach, Kościół katolicki nie pozostaje wcale obojętny, zwłaszcza, gdy chodzi o naukę o rodzinie i z pełną świadomością obejmuje ją priorytetową duszpasterską troską, kreując różnorodne formy działalności pastoralnej, które przede wszystkim odnoszą się do jej biblijnych fundamentów, a mianowicie: „Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela” (Mt 19, 6).

       Musimy mieć tę świadomość, że rodzina jest dziś przestrzenią przejawiania się różnych sprzeczności i zjawisk, których źródła znajdują się nie gdzie indziej, ale w sferze codziennej pracy, dynamicznie tworzących się procesach gospodarczych, trudnych niekiedy uniknięcia uwarunkowaniach politycznych, różnych nierówności społecznych, masowej kultury i promowania tzw. społeczeństwa globalnego, czyli pozbawionego jakiegokolwiek sentymentu do własnych korzeni, języka, tradycji i obyczajów. Zewnętrzna rzeczywistość stawia zatem rodzinę, również tę chrześcijańską, przed wieloma wyzwaniami, zmuszając zarówno władze państwowe, jak i lokalne samorządy oraz Kościół i jego duszpasterzy do nieustannego poszukiwania, nowych sposobów radzenia sobie z nimi. W społeczeństwie globalnym, elastyczny rynek pracy, wycofanie się nierzadko państwa z odpowiedzialności za system zabezpieczeń społecznych i funkcji opiekuńczych, podkopuje i załamuje kompletnie w wielu przypadkach fundamenty godnej egzystencji wielu milionów ludzi. Choć rodzina pozostaje jedną z najważniejszych deklarowanych wartości, to wciąż pojawiają się kontrowersje co do znaczenia nowych form życia rodzinnego, a rozmaite praktyki społeczne w wielu krajach w tym obszarze, różnią się zarówno co do stopnia, jak i społecznej aprobaty.

       Implikacje gwałtownych transformacji społecznych są często niejasne i dezorganizujące dla funkcjonowania normalnego i spokojnego życia rodzinnego. Z jednej strony wszystkie te zmiany społeczne powodują, że rodzina może wydawać się dość poważnym obciążeniem w utrzymaniu się na rynku pracy i przeszkodą na drodze własnego rozwoju. Z drugiej – pozostaje ona wciąż niezastąpiona w rozwiązywaniu wielu codziennych problemów, stając się fundamentalną komórką, która wbrew negatywnym opiniom, umożliwia radzenie sobie z wyzwaniami współczesnego życia, czego zjawiskiem jest chociażby to, że w nowoczesnym społeczeństwie dorosłe dzieci coraz dłużej mieszkają wspólnie z rodzicami, opóźniając mniej lub bardziej świadomie moment usamodzielnienia się, zaś babcie i dziadkowie, opiekujący się wnukami, rozwiązują na przykład w wielu miejscach problemy niewystarczającej liczby żłobków czy przedszkoli. W innych jeszcze przypadkach zauważyć możemy, że członkowie rodziny opiekujący się z poświęceniem osobami chorymi, niedołężnymi i starymi, składają się na widoczny system, mniej lub bardziej skuteczny, w rozwiązywaniu wielu codziennych i podstawowych problemów tych osób, które niestety wymagają stałej opieki oraz pomocy.

       W ostatnich latach nietrudno zauważyć, że małżeństwo i rodzina stają się także ważnym przedmiotem różnych debat i ankiet, czasem wręcz kontrowersyjnych dla wielu grup społecznych, w tym władz państwowych lub samorządowych.

       Do przyczyn wspomnianego zainteresowania małżeństwem i rodziną zaliczyć należy również wszystkie gwałtowne przemiany dokonujące się w mentalności społecznej, a co za tym idzie również we współczesnej rodzinie, które często określane są po prostu „kryzysem rodziny” oraz uświadomienie niezastąpionej roli, jaką ona wciąż przecież odgrywa na różnych szczeblach w naszych tzw. cywilizowanych czasach. Wśród przejawów tego kryzysu wymienia się dziś jednym tchem takie zjawiska jak: wolną miłość, małżeństwo na próbę, wzrastającą z każdym dniem liczbę rozwodów, związki homoseksualne, przejęcie przez instytucje nadzorujące pewne funkcje, które dotąd tradycyjnie zarezerwowane były tylko dla rodziny. Skłania to nawet niektórych polityków, działaczy i aktywistów do przepowiadania rzekomo bliskiego zaniku instytucji małżeństwa i rodziny w społeczeństwie nowoczesnym, nastawionym raczej na szybki zysk i bogactwo, konsumpcję oraz życiowy hedonizm. Uspokajając nieco te wszystkie nastroje i „wernyhorskie” wieszczenie, trzeba powiedzieć, że te wszystkie przejawy i bolączki kryzysu, nie wskazują aż drastycznie, że tradycyjna rodzina zupełnie zanika, ale że na pewno zmienia się, a przez to ma również szansę własnego rozwoju i może jak najlepiej odpowiedzieć na spotykane wyzwania współczesnej epoki. Musimy też zdawać sobie sprawę, że każdej tendencji towarzyszy zawsze kontrtendencja. Ludzie chociaż podlegają presji indywidualnej odpowiedzialności za własną biografię, to jednak rodzinne więzi i powiązania, pozwalają im efektywniej myśleć oraz pracować, zapewniają spokój i pewną stabilizacje życiową, aby ostatecznie móc sprostać niełatwym wcale wyzwaniom codzienności.

       Przeobrażenia te, wymagają na pewno innego niż dotąd spojrzenia na małżeństwo i rodzinę. W takim kontekście wciąż pozostają aktualne pytania: Czym jest dziś tak naprawdę rodzina chrześcijańska? W jaki sposób zatem ma się wyrażać o nią troska Kościoła, duszpasterzy i zaangażowanych na tym polu wiernych świeckich? Jakich używać dziś metod i środków, aby najskuteczniej realizować założone cele na rzecz promowania zdrowego małżeństwa i rodziny? Kto ma być głównym podmiotem duszpasterstwa rodzi? To są tylko jedne z wielu pytań, które w obecnej rzeczywistości domagają się na pewno zdecydowanych i klarownych odpowiedzi.

       Dzisiejsze ukierunkowanie Kościoła na rodzinę i przypominanie jej o podstawowych prawach oraz obowiązkach, nie jest przejawem mody czy koniunkturalizmu, ale opiera się na wizji rodziny zakorzenionej głęboko w Piśmie Świętym i wielowiekowej Tradycji. Wizja ta sięga, chociaż swoimi korzeniami Starego Testamentu, to jednak rozpoczyna się wraz z powstaniem Kościoła i wiąże się z osobą Jezusa Chrystusa, który przyszedł na świat w normalnej rodzinie, żył w niej trzydzieści lat, pracował i ją uświęcił. Chrystus w swoim ziemskim nauczaniu i działalności, wszędzie gdzie przebywał, podnosił znacznie wartość rodziny i dlatego możemy uznać, że jest On niewątpliwie pierwszym jej Duszpasterzem. Tę postawę Chrystusa wobec mężczyzny i kobiety oraz rodziny, od samego początku podjął i kontynuuje aż do teraz Kościół. Dlatego nikt nie może się dziwić, że małżeństwo i rodzina zawsze zajmowały i będą zajmować w kerygmacie zbawienia, głoszonego przez Kościół, priorytetowe miejsce. Do tego zobowiązuje przecież Kościół podniesienie przez Chrystusa małżeństwa do godności nierozerwalnego sakramentu oraz określenie rodziny chrześcijańskiej mianem „Kościoła domowego” („velut Ecclesia domestica”, LG 11). Do uwrażliwienia na problemy rodziny i małżeństwa w naszych czasach przyczynił się w swoim nauczaniu Sobór Watykański II, stwierdzając, że „szczęście osoby i społeczności ludzkiej oraz chrześcijańskiej wiążą się ściśle z pomyślną sytuacją małżeństwa i rodziny” (GS, 47) oraz nauczanie kontynuujących tę naukę papieży, a w szczególności św. Jana Pawła II, który jasno wyraża się w tej materii: „Przyszłość ludzkości idzie przez rodzinę (FC, 84) – mówi Karol Wojtyła. – Przez rodzinę toczą się dzieje człowieka, dzieje zbawienia ludzkości. […] … rodzina znajduje się pośrodku tego wielkiego zmagania się pomiędzy dobrem a złem, między życiem a śmiercią, miedzy miłością a wszystkim, co jest jej przeciwieństwem. Rodzinom powierzone jest zadanie walki przede wszystkim o to, ażeby wyzwolić siły dobra, których źródło znajduje się w Chrystusie Odkupicielu człowieka, aby te siły uczynić własnością wszystkich rodzin, ażeby – jak to powiedziano w polskim Milenium chrześcijaństwa – rodzina była Bogiem silna” (LdR, 23).

       Po odrzuceniu Objawienia i nauki Kościoła w wielu kręgach zachodniego świata, przyszła też kolej na odrzucenie jednoznacznie rozumianej antropologii i wynikających z niej trwałych fundamentów dla rodziny. Teraz prawie o wszystkim ma zdecydować indywidualne i arbitralne prawo jednostki, bądź – co najwyżej – prawo stanowione przez „opiekuńcze instytucje demokratyczne”. Świat Zachodu, w tym również wiele środowisk w Polsce, jest coraz głębiej poddany „wszechmocy” pozytywizmu prawnego oraz racjonalnego i empirycznego myślenia. Poucza o tym i przestrzega chociażby taki dokument Stolicy Apostolskiej, jak: „Wyzwania stojące przed rodziną na początku trzeciego tysiąclecia” (2004). Po drastycznym zminimalizowaniu zasady dobra i zła w życiu, coraz agresywniej zaczyna dominować zasada coraz większego bogacenia się i przyjemności za wszelką cenę. Jest to szczególnie cyniczne i wyrachowane uwodzenie ludzi młodych, którzy nie posiadając własnego doświadczenia i krytycznego zdania, ślepo wierzą swoim nowym guru i nauczycielom.

       Społeczeństwo polskie, także tu wiele katolickich rodzin, zdaje się gubić coraz wyraźniej w tym pogmatwanym dziwnym świecie i nie zawsze potrafi dać zdecydowany opór spadającym nań zagrożeniom. Z powyższych uwarunkowań wynikają niebezpieczne zagrożenia dla żyjących obecnie małżeństw i rodzin, a także ich dzieci, co może mieć zgubne i opłakane skutki w niedalekiej przyszłości. Oto niektóre z nich. W skali Europy: zdumiewająca postawa ośrodków decyzyjnych (np. Parlament Europejski, parlamenty i rządy wielu państw, itp.), popierających działania antywychowawcze (do takich należy np. wychowanie seksualne, sprowadzone z założenia do nauki korzystania jedynie z antykoncepcji i uprawianie świadomego seksu), antyzdrowotne (bez ingerencji i naruszenia sumienia pozwala się na spokojne uśmiercanie w jak najwcześniejszym okresie zapłodnionych komórek), antyrodzinne (zamiast o rodzinie mówi się za to chętnie o partnerstwie, także osób homoseksualnych, o gospodarstwie domowym, popieranie i ułatwianie rozwodów, ograniczenie możliwości pracy i dyskryminowanie kobiet w stanie błogosławionym itp.) oraz antynatalistyczne (mimo alarmujących informacji o wymieraniu Europy, w przeważającej liczbie państw europejskich popiera się prawo do zabijania dzieci poczętych).

       To wszystko dociera gwałtownie również i do naszego, w większości przecież ochrzczonego polskiego społeczeństwa, wkradając się niekiedy bezkrytycznie w myślenie ludzi głęboko wierzących i praktykujących. Liczne projekty czy liberalizujące ustawy, stają się obecnie dla wielu osób normą cywilizacyjnego rozwoju i postępu, normą nowoczesnej demokracji i wolności, co stanowi niebezpieczne i niekontrolowane do końca przyzwolenie społeczne na walkę z tzw. ciemnogrodem. To wszystko budzi chrześcijański niepokój. Dlatego na przedpolach naszych zatroskanych głosów, muszą jawić się coraz to bardziej zdecydowane wymagania wobec osób decyzyjnych, a więc polityków, których przecież sami wybieramy, a co za tym idzie, popieramy ich poglądy, także wymagania wobec pracowników administracji i działań społecznych. W trosce więc o tworzenie ustawodawstwa bardziej rozsądnego i sprawiedliwego wobec małżeństwa i rodziny z jednej strony oraz o niedopuszczanie do uchwalenia praw i decyzji godzących w te instytucje z drugiej strony, należy zadbać o „organiczne przygotowanie” coraz większej liczby osób do godnego i zarazem odpowiedzialnego pełnienia takich funkcji publicznych, jak na przykład bycie politykiem, posłem, samorządowcem czy urzędnikiem. W tym celu należy uwrażliwiać rodziny chrześcijańskie tak, aby umiały one korzystać świadomie z programów formacyjnych, proponowanych przez katolickie organizacje, jak: Stowarzyszenie Rodzin Katolickich, Akcja Katolicka czy Kręgi Rodzin Kościoła Domowego.

       Rodzina chrześcijańska musi nadal pozostać w niczym nie skrępowaną szkołą cnót moralnych, patriotycznych i społecznych. Tylko w ten sposób uchroni ona swoją godność i zapewni sobie takie prawa, aby stanowić w pełnym tego słowa znaczeniu rodzinę jako mężczyzna i kobieta, którym społeczeństwo powierza rolę nauczycieli, wychowawców i opiekunów przyszłych pokoleń. Ta nadzieja z kolei jest i pozostanie ważnym motorem, który uruchamia w tym kierunku świadomą aktywność, co pozwala baczniej czuwać oraz podejmować nawet bardzo trudne i wymagające wielkiego ryzyka decyzje. Taka nadzieja będzie więc zawsze ożywczym źródłem optymizmu i odwagi w reakcji na bieżące wydarzenia nawet wtedy, kiedy te wydarzenia zrodzą skądinąd niewygodne pytania o moralną i silną Bogiem jakość rodzin chrześcijańskich w tym i tak już przecież mocno zlaicyzowanym świecie.

o. Eligiusz Dymowski OFM

© CRT 2012