Brat Dominik Ignacy Drabczyński OFM wierny syn św. Franciszka z Asyżu i męczennik Katynia (1916-1940)

Wprowadzenie

Prezentowana biografia Ignacego Drabczyńskiego, młodego franciszkanina o imieniu zakonnym Brat Dominik, przybliża nam promowanego na czwarty rok teologii w Studium Filozoficzno-Teologicznym prowincji Matki Bożej Anielskiej Zakonu Braci Mniejszych (OFM) w Wieliczce, który, gdy zaszła tego potrzeba, całe swoje życie oddał Bogu i Ojczyźnie. W swojej formie treść biografii jest prosta, tak jak proste było jego życie, pełne oddania bliźnim: najpierw swojej rodzinie naturalnej i duchowej — zakonnej, potem rannym żołnierzom, obrońcom Polski we wrześniu i w niewoli sowieckiej w obozie w Kozielsku, a ostatecznie spełnione w maju 1940 roku w daninie niewinnej krwi w Katyniu, wśród tysięcy polskich oficerów, jeńców wojennych, rozstrzelanych przez funkcjonariuszy NKWD na rozkaz najwyższej komunistycznej władzy Związku Sowieckiego. W swej istocie była to śmierć męczeńska, poniesiona, jak dowodzą dokumenty, z miłości Boga i bliźniego, za wiarę i katolicką Ojczyznę. A była to śmierć zadana przez oprawców będących na usługach bezbożnej, partyjnej ideologii, bez postronnych świadków, w tajemnicy przed samymi Ofiarami i zatajona przed własnym zniewolonym społeczeństwem, a w końcu przed całym światem. Jego i towarzyszy zbezczeszczone ciała zasypano w zbiorowych, bez żadnego znaku dołach, a na nich dla zatarcia śladów zasadzono młody las, który ostatecznie stał się dowodem tego haniebnego czynu. „Dusze sprawiedliwych - mówi mędrzec Pański - są w ręku Boga i nie dosięgnie ich męka. Zdawało się oczom głupich, że pomarli, zejście ich poczytano za nieszczęście i odejście od nas za unicestwienie, a oni trwają w pokoju" (Księga Mądrości 3,6).

Brat Dominik, we wrześniu 1939 roku sanitariusz ochotnik w szpitalu polowym Armii „Lublin", w publikacjach katyńskich wydanych po 1990 roku z niewyjaśnionych przyczyn zaliczony został do grona kapelanów Wojska Polskiego w stopniu porucznika, chociaż wtedy nie był wyświęconym kapłanem i tym samym kapelanem wojskowym. Jednak jego stan zakonny i wierność w służbie rannym aż do ostatnich chwil oraz postawa w obozach tak bardzo go do nich zbliżyła, że wśród męczenników Katynia trudno go widzieć wśród samych tylko oficerów lub w jakiejś innej grupie. Można nawet przyjąć, że po śmierci należy do nich duchowo. Ta śmierć umocniła także jego pozycję w duchowej rodzinie franciszkańskiej, ponieważ, jak napisał w jedynym liście z obozu do swojego Prowincjała i Matki, do końca pozostał „wiernym synem św. Franciszka".

Ci wszyscy, którzy znali go osobiście, uznali go za męczennika miłości Boga, bliźniego i Ojczyzny, bez reszty oddanego rannym żołnierzom w polskim szpitalu polowym we wrześniu 1939 roku w Chełmie Lubelskim. Natomiast przypisana mu funkcja kapelana, rozumiana w bardzo szerokim tego słowa znaczeniu, wpisała go na listę rzeczywistych kapelanów Wojska Polskiego, zawodowych, rezerwistów i ochotników, którzy do końca potajemnie pełnili swoją kapłańską służbę wobec obrońców niepodległości Ojczyzny. Ale na zawsze do ich grona włączyła go danina krwi, złożona razem z nimi w Katyniu.

Nie wiadomo dokładnie gdzie i którego dnia maja 1940 roku Ignacy Drabczyński zakończył swe młode życie: czy w piwnicy więzienia NKWD w Smoleńsku, czy w piwnicy budynku ośrodka wypoczynkowego NKWD w Kozich Górach koło Katynia nad Dnieprem, czy może w wykopanym już grobie w lesie katyńskim, albowiem polskich jeńców rozstrzeliwano w tych trzech miejscach. Istnieją przypuszczenia, że zamordowano go w więzieniu NKWD w Smoleńsku, a jego ciało razem z innymi przewieziono do lasu Kozie Góry koło Katynia.

Nie ulega wątpliwości, że Brat Dominik Ignacy Drabczyński w obozie sowieckim w Kozielsku był jedynym franciszkaninem i jako wierny syn św. Franciszka z Asyżu, a we wrześniu 1939 roku jedynym z „wojskowych misjonarzy", którzy z Polski przenieśli do Rosji znaki wiary katolickiej, a on ponadto habit franciszkański i koronę seraficką. Jeśli nie odebrano mu tych przedmiotów w czasie rewizji, to zostały one zakopane z jego ciałem w grobie katyńskim W maju 1940 roku.

Jest on również jednym z dziewięciu współbraci z polskiej prowincji Matki Bożej Anielskiej, ofiar reżymów totalitarnych, z których czterech zostało już beatyfikowanych 13 czerwca 1999 roku przez Jana Pawła II w gronie 108 męczenników II wojny światowej, jednym z 350 Braci Mniejszych (Franciszkanów), zamęczonych W XX wieku w różnych częściach świata, z których kilku również zostało wyniesionych do chwały ołtarzy.

Pamięć o Bracie Dominiku Ignacym Drabczyńskim, jako wiernym synu św. Franciszka z Asyżu i świadku wiary, męczenniku, trwa nieprzerwanie, a jego prywatny kult zatacza coraz szersze kręgi.

Życie Brata Dominika w rodzinie i w zakonie jest stosunkowo dobrze rozpoznane i udokumentowane, pozostają jednak liczne niewiadome z ostatnich miesięcy jego życia, to jest od chwili zabrania do niewoli pod koniec września 1939 roku w okolicach Chełma Lubelskiego lub w innym miejscu, aż do męczeńskiej śmierci z rąk wyznawców sowieckiej ideologii komunistycznej, wrogiej wszystkiemu, co Boże, chrześcijańskie i polskie, zadanej mu w dniach 11-12 lub 14-15 maja 1940 roku w Katyniu. Z tego bowiem czasu znane są tylko zasadnicze fakty, które jednak układają się w logiczną i wiarygodną całość. Wynika z nich jasno, że poświęcając swoje życie katolickiej Ojczyźnie, oddał je za Chrystusa i Jego Kościół.

Po ukazaniu się jego szkiców biograficznych, niewolnych od drobnych błędów, niniejszy tekst jest pierwszą próbą pełnego ujęcia życia Ignasia, jak go nazwano w rodzinie, a w zakonie Brata Dominika. Zadanie było niełatwe, ponieważ na skutek przyczyn losowych i innych, dzisiaj są pewne luki w dokumentacji jego życia, zwłaszcza tego w niewoli.

Rodzina i współbracia zakonni nie zachowali jego listów, kart pocztowych, a nade wszystko nie zabezpieczyli i nie przechowali pozostałych po nim takich pism, jak notatki z wykładów, nie mówiąc już o ewentualnym dzienniczku lub pamiętniku. Przyczyniły się do tego lata wojny, zajęcie przez policję niemiecką w 1939 roku budynku Seminarium w Wieliczce, zaś wszyscy zakonnicy z domu zakonnego w Chełmie Lubelskim, gdzie mógł zostawić jakieś swoje rzeczy, już w listopadzie 1939 roku zostali osadzeni w więzieniu i wywiezieni do obozów koncentracyjnych w Sachsenhausen i Dachau3. Ale trzeba również wyraźnie powiedzieć o pewnej ludzkiej niedbałości niektórych osób.

Potem, na skutek braku wiadomości o jego losach wojennych i listów z obozu w Kozielsku, a także na skutek nierozpoznania, a nawet pewnego nieuświadomienia sobie jego ofiary, złożonej z życia, nie zebrano o nim wszystkich możliwych wspomnień, nie zapisano rozmów ze spotkanymi świadkami jego drogi do obozu i pobytu w obozie w Szepietówce. Również nie do końca wykorzystano tych świadków, którzy zostawili o nim swoje wspomnienia. Brak jest także wspomnień i pełnych opracowań na temat wydarzeń w Chełmie Lubelskim i losów chełmskich szpitali we wrześniu 1939 roku.

Z kolei na początku czerwca 1943 roku wojskowe władze niemieckie wstrzymały pierwszy etap prac ekshumacyjnych w Katyniu z powodu zmęczenia specjalistów Polskiego Czerwonego Krzyża, którzy od połowy kwietnia pracowali tam ofiarnie w bardzo trudnych warunkach, oraz z obawy przed epidemią jadu trupiego, roznoszonego przez roje owadów z miejsca ekshumacji w lesie katyńskim. Drugi etap miał się rozpocząć jesienią 1943 roku, ale sowiecka Armia Czerwona zbliżała się do Smoleńska i wojska niemieckie musiały wycofać się z tamtego rejonu na zachód. To spowodowało, że zbiorowy grób numer 8, w którym stwierdzono zwłoki polskich oficerów, nie został w całości odkryty i ekshumowano z niego tylko 10 spośród zakopanych tam ciał.

Prezentowany życiorys naszego Męczennika jest oparty na dokumentach, a w wypadku ich braku na wnioskach wyciągniętych przez analogię, czyli porównanie z opisami przeżyć i losów innych osób. Dotyczy to zwłaszcza jego zagarnięcia do niewoli, drogi do obozów w Szepietówce i w Kozielsku oraz miejsca kaźni, jak też jej wykonania. Nie ulega jednak wątpliwości, że te zabiegi w wielu kwestiach byłyby wręcz niepotrzebne, gdyby archiwa Moskwy udostępniły badaczom teczki personalne oraz protokoły prowadzonych przez funkcjonariuszy NKWD intensywnych przesłuchań jego i innych więźniów. Ponadto nie odnaleziono „ręcznego bagażu oficerów z Kozielska, obejmującego teczki, węzełki, worki, który wedle zeznań miał być odwożony ciężarówką z Katynia z niewiadomym przeznaczeniem". Z drugiej zaś strony musimy pamiętać, że człowiek z istoty swojej nigdy nie odsłania się do końca i pozostaje nierozpoznawalny w pełni nawet przez najwnikliwszych badaczy. Podejmując ten temat, spełniam prośbę o. Cypriana Ochońskiego, o. Mieczysława Kierzkowskiego i o. Kasjana Kutyby, współbraci Brata Dominika oraz świadków jego życia zakonnego i seminaryjnego, którzy każdy z osobna swego czasu prosili mnie, abym, nadejdzie tego pora, zajął się sprawą jego beatyfikacji, bo jest on męczennikiem. Te swoje prośby potwierdzili w postaci spisanych oświadczeń i wspomnień.

Spełnia się tu również wola św. Jana Pawła II, papieża, który w Posynodalnej Adhortacji Apostolskiej Vita Consecrata, wydanej w 1996 roku, polecił:

"W naszym stuleciu, podobnie jak w innych epokach dziejów, konsekrowane osoby, mężczyźni i kobiety, dały świadectwo o Chrystusie Panu, składając dar z własnego życia. [...] Powszechne jest pragnienie, aby pamięć o tak licznych świadkach wiary utrwaliła się w świadomości Kościoła i stała się zachętą do kultu i do naśladowania. Instytuty życia konsekrowanego i Stowarzyszenia życia apostolskiego niech się do tego przyczyniają, zbierając imiona i świadectwa wszystkich osób konsekrowanych, które mogą zostać wpisane do Martyrologium dwudziestego wieku (nr 86)".

Dziękuję serdecznie wszystkim wspaniałym Osobom, które w różny sposób wspierały mnie w gromadzeniu dokumentacji i jej opracowaniu. Najpierw wyrażam wdzięczność naszym historykom: śp. o. Modestowi Janowi Pasiecznikowi OFM i śp. o. Grzegorzowi Antoniemu Wiśniowskiemu OFM, którzy jako pierwsi zaczęli gromadzić dokumenty i świadectwa o życiu i męczeństwie Brata Dominika, a następnie dziękuję jego bratankom: p. Stanisławowi z Krakowa i p. Andrzejowi z Bielska-Białej oraz bratanicy p. Irenie Wasińskiej z Dąbrowy Górniczej za udostępnienie materiałów i fotografii rodzinnych. Serdecznie dziękuję również tym Osobom, które zechciały przeczytać wydruki komputerowe mojego tekstu i poczynić wnikliwe uwagi. Należą do nich przede wszystkim p. Barbara Tarkowska z Wolontariatu Rodziny Katyńskiej w Warszawie, p. dr Jerzy Stoch z Krakowa i o. Zenon M. Styś OFM, dyrektor Franciszkańskiego Centrum w Warszawie-Mokotowie. Zaś Ojcu Prowincjałowi Rufinowi Z. Maryjce OFM dziękuję za pozwolenie na publikację tego opracowania. Wyrazy wdzięczności składam również drukarni Styl.

Cztery zasadnicze rozdziały życiorysu Brata Dominika: I. Miasto Kęty i dom rodzinny; II. W Zakonie Braci Mniejszych - Franciszkanów; III. W niewoli sowieckiej i męczeńska śmierć w Katyniu; IV. Sylwetka duchowa i pamięć o męczeństwie, poprzedza Rozdział wstępny, poświęcony weryfikacji tytułów i funkcji, przypisywanych mu przez niektórych autorów opracowań sprawy katyńskiej, zaś całość zamyka refleksja teologiczna o męczeństwie oraz aneks zawierający kilka wybranych utworów poetyckich poświęconych Ofiarom Katynia.

Podtytuł publikacji „Biografia udokumentowana", według intencji autora, ma informować Czytelników, że zgromadzone w niej dokumenty mogą i powinny być pomocne w dalszych analizach historycznych, hagiograficznych i literackich.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • Autor:o. Salezy Bogdan Brzuszek OFM
  • ISBN: 978-83-937912-6-2
  • Wydawnictwo: Dante, 2014 r.
© CRT 2012