Od piątkowego popołudnia 22 listopada aż do południowych godzin 24 listopada w klasztorze na Ojcowskiej, miały miejsce rekolekcje dla rozeznających swoje powołanie. 12 chłopaków w różnym wieku, stawiało sobie pytanie czy Bóg ich nie woła na swoją wyłączną służbę. Organizatorem spotkania był o. Piotr Gądek OFM – referent do spraw powołań, pomagało mu 3 naszych braci z seminarium: Dawid, Emil i Łukasz oraz dwóch braci z postulatu: Patryk i Hubert.

Oficjalnie rekolekcję rozpoczęły się Eucharystią pod przewodnictwem o. Grzegorza Chomiuka OFM – magistra kleryków. W wygłoszonej homilii o. Grzegorz zwrócił uwagę na postrzegania przez nas Boga, „Kim On dla nas jest?”, jako przykład został podany św. Franciszek i jego zjednoczenie z Bogiem, szukaniem Jego i szans na modlitwę w każdym miejscu i o każdej porze. Zwłaszcza te 2 lata w samotności Biedaczyny z Asyżu kiedy szukał odpowiedzi na to, jakie życie ma prowadzić i jak służyć Panu. Po Mszy Świętej i kolacji wszyscy uczestnicy spotkali się na salce rekreacyjnej, właśnie tam odbyło się pierwsze zapoznanie, każdy mógł powiedzieć coś o sobie i poznać drugiego człowieka. Dzień został zakończony adoracją Najświętszego Sakramentu, kompletą i Apelem Jasnogórskim w pobliskim klasztorze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Przemienienia Pańskiego.

Sobota rozpoczęła się jutrznią w kaplicy seminaryjnej o 700,, po modlitwach i krótkiej medytacji wszyscy udali się na śniadanie, oraz wypili wspólną kawę, co było okazją do jeszcze głębszego zapoznania się ze sobą uczestników. W czasie mszy Świętej o godzinie 10, o. Piotr postawił wszystkim trzy bardzo ważne pytania, a mianowicie: „Dlaczego Bóg powołuje?; Jak Bóg powołuje?; Jak ja mogę zostać osobą konsekrowaną, kapłanem skoro jestem tylko grzesznym człowiekiem?”. Po Eucharystii miała miejsce konferencja wygłoszona przez o. Norberta Cebulę OFM – ojca duchownego seminarium, jej głównym tematem było powołanie, jak je rozeznać i odkryć w swym sercu.

Nie mogło zabraknąć modlitwy o nowe i święte powołania dlatego o godzinie 1215 miał miejsce różaniec właśnie w tej intencji. Po obiedzie uczestnicy dni skupienia mieli czas, by szukać w swoim sercu odpowiedzi na pytania z homilii. Dopiero o godzinie 15, odmówiono koronkę i miała miejsce druga tego dnia konferencja. O. Piotr każdemu dał dwa teksty do medytacji, fragment Ewangelii i teks z reguły św. Franciszka, po przemyśleniach każdy mógł podzielić się tym co Bóg do niego powiedział, co czuł czytając te teksty, jak odbiera je w swoim życiu. Był to bardzo cenny punkt programu, który doprowadził do interesującej i bogatej wymiany poglądów.

W tym dniu kolacja została połączona z rekreacją, na której wszyscy mogli swobodnie porozmawiać i zadać nurtujące pytanie, zarówno do o. Piotra, a także do braci z seminarium  i z postulatu, o ich życie, zakon itp. Ten sobotni dzień zakończyła piękna adoracja połączona z indywidualnym błogosławieństwem, kiedy każdy mógł spojrzeć „w oczy” Pana Jezusa, zastanowić się czy nie słyszy głosu powołania w swym sercu.

Ostatni dzień rekolekcji rozpoczął się o 730 jutrznią i krótkim rozmyślaniem w kaplicy. Po śniadaniu i krótkiej przerwie wszyscy uczestnicy spotkali się na salce rekreacyjnej, każdy mógł wyrazić swoją opinię, powiedzieć co mu się podobało, co dały mu te rekolekcje. Wiele razy padło stwierdzenie, jak ważna w życiu człowieka jest cisza, dzięki której możemy się zatrzymać, usłyszeć głos Boga.

Eucharystia miała miejsce w kościele parafialnym o 1030 . Uczestnicy rekolekcji wzięli udział w obrzędzie przyjęcia nowych członków w poczet LSO. Przedostatnią częścią programu było nabożeństwo do Matki Bożej połączone z dziesiątkiem różańca, Aniołem Pańskim i modlitwą brewiarzową. Niestety wszystko co dobrze szybko się kończy dlatego o godzinie wszyscy spotkali się na obiedzie wraz z całą wspólnotą klasztorną, co zarazem było ostatnim punktem rekolekcji. Po posiłku wszyscy przybyli goście pożegnali się, a umocnieni strawą i dla ducha i dla ciała wyruszyli w podróż do swoich domów.

Dziękując za ten wspaniały weekend powołaniowy, wszystkim którzy rozeznają swoje powołanie życzymy potrzebnych darów Ducha Świętego i rozeznania woli Bożej!

Oto kilka zdań i myśli uczestników rekolekcji:

Jestem studentem i większość czasu każdego dnia spędzam na uczelni. Do domu wracam zmęczony, a nadmiar nauki i obowiązków sprawia, że ogarnia mnie zwątpienie i chęć rezygnacji. Często zastanawiam się, czego właściwie oczekuję, co chciałbym w życiu osiągnąć. Czułem, że zostałem z tym wszystkim sam. Miałem wrażenie, że nikt mnie nie rozumie. Nie modliłem się od dłuższego czasu, zaniedbałem kontakt z Bogiem, ale zawołałem wtedy do Niego. Chciałem czuć Jego bliskość i znaleźć ulgę w cierpieniu. Długo nie czekałem, wkrótce dostałem wiadomość od O. Piotra Gądka, który zaprosił mnie na organizowane w Krakowie rekolekcje. To dowód, że Bóg naprawdę działa przez drugiego człowieka. Uznałem to za wielką szansę, dlatego zgłosiłem się bez zastanowienia. Tu właśnie doświadczyłem ducha wspólnoty. Trafiłem na świetnie zgraną i otwartą na siebie grupę. Podobnie jak Szymon Piotr zostawiliśmy wszystko i poszliśmy za Nim. Na modlitwie nie szukałem odpowiedzi na wszystkie nurtujące mnie pytania, ale w ciszy chciałem usłyszeć głos Chrystusa. Wówczas zdecydowałem się również skorzystać z Sakramentu Pokuty i Pojednania. Przezwyciężyłem własny wstyd i stanąłem w prawdzie przed samym sobą i Bogiem. Poczułem się prawdziwie wolnym człowiekiem, dlatego podczas adoracji mogłem otworzyć serce na miłość Boga. Każdy z nas otrzymał indywidualne błogosławieństwo Przenajświętszym Sakramentem, co było dla mnie niezwykłym doświadczeniem. Ojciec Piotr wiele razy zaznaczał, że ten klasztor jest dla nas drugim domem. Zżyłem się z Braćmi, dlatego chętnie tam wracam.

—————————————————————————————————————————

Rekolekcje powołaniowe były kompletnie nowym doświadczaniem w moim życiu. Kilka dni przed samymi rekolekcjami dostałem informacje od mojego dobrego kumpla, że w Krakowie w podanych dniach odbędzie się „Weekend Powołaniowy” dla facetów, którzy rozeznają swoje powołanie, szukają drogi swojego życia. W pierwszym momencie pomyślałem, że „przecież ja się nie nadaje” albo „po co mam tam jechać”. Na szczęście Duch Święty tak zadziałał moim umysłem, że postanowiłem spróbować. W tej chwili wiem, że to była moja najlepsza decyzja w życiu. Mówię to z pełną odpowiedzialnością. Ale w sumie dlaczego? Do Krakowa jechałem z pewną decyzją, która chciałem umocnić, utwierdzić, chciałem odpowiedzieć sobie na kilka pytań. Jezus Chrystus dał mi nie tylko odpowiedzi na moje pytania ale dał mi coś więcej niż oczekiwałem. Przez ciekawe formy modlitwy, rozmowy, doświadczyłem obecność Zbawiciela. Były chwile uśmiechu, chwile radości, były łzy wzruszenia, i myśli – pełne błogosławieństw. Pan siedział koło mnie, wspierał, przytulał, mówił, przyglądał się. I wtedy zrozumiałem, że moja obecność w tym miejscu nie jest przypadkowa. To wszystko co ja sobie planowałem to było moje. A wtedy zrozumiałem, że wola Ojca, nie moja ma się wypełnić. Jezus tak pokierował moim życiem żeby dokładnie w tym dniu, o tej godzinie miałem być w Krakowie. To właśnie tam Jezus dotknął mego serca i zaprosił do wspólnej drogi. Tak właśnie działa Król. Chrystus długo szukał drogi do mnie, lecz często nie chciałem przyjmować jego głosu. Ja? Taki grzeszny, zły, który nie zawsze jest dobry, który upadam? Ja mam być powołany? Podczas tych rekolekcji zrozumiałem, że Jezus kocha wszystkich równo, że „nie powołuje uzdolnionych, lecz uzdalnia powołanych”. Trzeba zaufać Panu, nie bać się, a On poprowadzi moje serce do swojego Królestwa. Modlitwa, cierpliwość i zaufanie. Nie stracę nic, a zyskać mogę wieeeeeeeeeeeeeeeleee!

Rekolekcje bardzo szybko się skończyły. Niestety nastał czas powrotu do domu. Choć ciężko opuszczało się to piękne miejsce, to śmiało mogę powiedzieć, że jestem najszczęśliwszą istotą na ziemi. Do siebie wróciłem jako nowy Ja. W Krakowie dostałem nowe życie od Chrystusa. Chwała mu za to!