Aktualności

08.04.2022

„Józefowie” na misjach. Cisi misjonarze


Bez misyjnych postaci z drugiego planu, żyjących jak św. Józef, trudno wyobrazić siebie współczesne misje. To nasi katechiści i liderzy wspólnot, którzy bezinteresownie organizują życie wiary w wioskach na peryferiach świata.

To zwykli ludzie żyjący w nich Ewangelią. To też lekarze i pielęgniarki, nauczyciele i wychowawcy, kucharze, kierowcy zaangażowani w pracę charytatywną Kościoła. To oni, mimo bycia na drugim planie, „robią” tam pierwszorzędną kościelną „robotę”.

Kościele w Polsce, ale i w tym powszechnym, przeżywamy i przeżywaliśmy kilka ogłoszonych programów rocznych. Najważniejszym jest niewątpliwie Rok św. Józefa ogłoszony przez papieża Franciszka (8 grudnia 2020 – 8 grudnia 2021 r.). Watykańska Dykasteria ds. Integralnego Rozwoju Człowieka ogłosiła Rok Laudato Si’ (20 maja 2020 – 24 maja 2021 r.), Episkopat Polski ustanowił rok duszpasterski pod hasłem „Zgromadzeni na świętej wieczerzy” (2 grudnia 2020 – 27 listo- pada 2021 r.), a uchwałą Sejmu i Senatu Rzeczpospolitej Polskiej prymas Stefan Wyszyński został patronem całego 2021 r. Wszystkie programy zwracają uwagę na ważne wydarzenia lub osoby. Szczególną osobą jest św. Józef.

Zwyczajni ludzie

Papież Franciszek w liście apostolskim Patris corde, napisanym z okazji 150. rocznicy ogłoszenia św. Józefa patronem Kościoła, zacytował swoje własne słowa wypowiedziane podczas pamiętnej modlitwy na placu św. Piotra o ustanie pandemii (27 marca 2020 r.): „Nasze życia są tkane i wspierane przez zwykłe osoby – zazwyczaj zapominane – które nie występują w tytułach gazet i magazynów, ani na wielkiej scenie ostatniego show, lecz niewątpliwie dziś zapisują decydujące wydarzenia na kartach naszej historii – są nimi lekarze, pielęgniarki i pielęgniarze, pracownicy supermarketów, sprzątacze, opiekunowie i opiekunki, kierowcy samochodów dostawczych, siły porządkowe, wolontariusze, kapłani, zakonnice i wielu innych, którzy zrozumieli, że nikt nie ratuje się sam. […] Ileż osób codziennie praktykuje cierpliwość i napełnia innych nadzieją, starając się nie siać paniki, ale współodpowiedzialność. Iluż ojców, matek, dziadków i babć czy nauczycieli pokazuje naszym dzieciom, poprzez małe, codzienne gesty, jak stawiać czoło kryzysowi i go pokonywać, dostosowując zwyczaje, podnosząc wzrok i zachęcając do modlitwy. Ileż osób modli się, ofiarowuje i wstawia w intencji dobra wszystkich”.

Odnosząc te słowa do świętego Józefa, papież Franciszek dotyka zalet tego cichego i rozmodlonego człowieka, jakim przedstawia nam go Ewangelia: „Ukochany ojciec, ojciec czułości, w posłuszeństwie i w gościnności; ojciec twórczej odwagi, robotnik, zawsze w cieniu”. Papież mówi o jego codzienności, jako o wyjątkowym darze. Podkreśla, jak wielki udział miał w historii zbawienia, mimo że był człowiekiem niezwykle cichym, wręcz niewidocznym. Dlatego też wskazuje, że „wszyscy mogą znaleźć w św. Józefie, w mężu, który przechodzi niezauważony, człowieku codziennej obecności, dyskretnej i ukrytej, orędownika, pomocnika i przewodnika w chwilach trudnych. Święty Józef przypomina nam, że ci wszyscy, którzy są pozornie ukryci lub na »drugiej linii«, mają wyjątkowy czynny udział w historii zbawienia. Im wszystkim należy się słowo uznania i wdzięczności”. Te słowa dotyczą także misji.

Niewidzialni, a jakże ważni

Gdy w kontekście tych słów patrzę na moją pracę na misjach w Boliwii, na zajęcia na uczelni, na konferencje i wykłady lub też na szeroko nagłaśniane przez media akcje charytatywne, to w oczach pojawia mi się obraz mojej matki, jej wytarty od używania różaniec i wysłużony modlitewnik. Jej imienia i zdjęcia, w przeciwieństwie do mojego, nie znajdzie się wpisując w internetową wyszukiwarkę, a to przecież jej modlitwa nieustannie mi towarzyszy, wspiera, chroni przed niebezpieczeństwem. Jak potoczyłoby się moje życie bez tego cichego i niezauważalnego zaplecza? Czy wytrwałbym w zakonnym i kapłańskim powołaniu przechodząc przez kolejne i burzliwe, życiowe zawirowania? Piszę o sobie, ale przecież za każdym z nas, misjonarzy, stoją ci niewidoczni ludzie z „drugiej linii”: nasi rodzice i krewni, przyjaciele, członkowie grup misyjnych z naszych rodzinnych parafii… Czy byłaby możliwa jakakolwiek działalność misyjna i ewangelizacyjna Kościoła bez osób, które tak jak św. Józef, trwają na modlitwie, choć pozostają w cieniu?

Bez nich nie damy rady

Myśląc o misyjnych postaciach z „drugiej linii”, nie licząc „zawodowych” misjonarek i misjonarzy, którzy w tym duchu pracują, trudno nie przywołać także tych wszystkich, którzy swym codziennym życiem głoszą Chrystusa i na Niego wskazują. To nasi katechiści i liderzy religijni lokalnych wspólnot, którzy bezinteresownie organizują życie w amazońskich, arktycznych, andyjskich lub też afrykańskich, azjatyckich, arabskich czy oceanicznych wioskach, przygotowują dzieci, młodzież i dorosłych do sakramentów i pomagają lokalnej społeczności w poznawaniu i lepszym rozumieniu Boga. To także szereg osób działających na płaszczyźnie charytatywnej Kościoła: lekarze i pielęgniarki pracujący w misyjnych ośrodkach zdrowia, nauczyciele i wychowawcy z naszych szkół i świetlic, kucharze z prowadzonych przez nas jadłodajni, kierowcy.

Cisi misjonarze

Przywołam tylko jeden przykład z mojej misyjnej placówki w Cochabambie. Przy naszym franciszkańskim klasztorze funkcjonuje Centrum Charytatywne, w którym wolontariusze starają się pomagać osobom najbardziej potrzebującym. W Centrum gwarantujemy darmową opiekę medyczną i stomatologiczną. Dwa szpitale mobilne troszczą się o chorych w miejscach trudno dostępnych. Wyspecjalizowani psycholodzy i prawnicy, wolontariusze, oferują wsparcie psychologiczne oraz konsultacje prawne. Prowadzimy aptekę oraz „szafę z modą z drugiej ręki”. Liderzy są szkoleni w zakresie obrony praw kobiet, a w częstych tutaj przypadkach przemocy domowej zapewniamy kobietom pomoc przy wsparciu biura prawnego. Prowadzona jest świetlica, w której odbywają się zajęcia z zakresu rękodzieła artystycznego, a dzieci mają zapewnione korepetycje. Nasze Centrum prowadzi, w jednej z najuboższych dzielnic miasta, całodzienną świetlicę, pomagając ponad setce dzieci w nauce i zapewniając im codzienny posiłek.

Boliwia moimi oczami

Dla osób próbujących uwolnić się od nałogów oferujemy grupy Anonimowych Alkoholików i Anonimowych Narkomanów. Wspieramy osoby trudniące się zbieraniem makulatury, butelek i innych odpadów przeznaczonych do recyklingu. Osoby te zorganizowały się u nas w grupy tzw. Colectores de Esperanza („Zbieraczy Nadziei”). Każdego dnia wydajemy także około 200 ciepłych posiłków. Systematycznie zapewniamy również pomoc w postaci paczek żywnościowych. Każdego roku w święta Bożego Narodzenia Wspólnota św. Idziego organizuje świąteczny posiłek dla najuboższych. Przy suto zastawionym stole gromadzi się zazwyczaj około 500 osób. Podobne świąteczne posiłki oraz zabawy z upominkami organizowane są z okazji innych okolicznościowych dni, takich jak Dzień Dziecka, Dzień Matki, Dzień Ojca itp. Czy wszelkie te formy pomocy byłyby możliwe bez zaangażowania wielkiej liczby ludzi dobrej woli tutaj, na miejscu, oraz skupionych w wielu grupach misyjnych na świecie i zapewniających nam materialne wsparcie konieczne dla tej działalności? To przecież nie kto inny, lecz ci cisi misjonarze urzeczywistniają dzieła miłości przychodząc z pomocą naszym bliźnim potrzebującym: pouczają, pocieszają, umacniają, głodnych karmią, nagich przyodziewa- ją, a bezdomnym dają dach nad głową.

Miłość przyciąga miłość

W czasie mojego ostatniego pobytu w Polsce, miałem okazję przeżyć rekolekcje w klasztorze kontemplacyjnych sióstr benedyktynek w Żarnowcu. Ich posługa to nie spektakularne akcje ewangelizacyjne na stadionach wielkich miast, lecz pełna pokory modlitwa, która porządkuje i wyznacza rytm każdego dnia. To także odosobnienie od świata (klauzura), która oznacza stałość w wierze, w miłości i we wspólnocie do końca życia. Zarówno stałość miejsca jak i systematyczność modlitwy tworzą harmonię i pokój, który – jak to scharakteryzował św. Jan Paweł II w liście na 1500 rocznicę urodzin św. Benedykta - „rodzi się wówczas, kiedy człowiek pokornie i zgodnie ze swoim sumieniem żyje w więzach takiej ludzkiej wspólnoty, której prawo ducha stoi nad prawem materii, gdzie panuje sprawiedliwy porządek, harmonia, gdzie wszystko w sposób właściwy służy umocnieniu Królestwa Bożego.” Doświadczenie codziennej modlitwy sióstr kontemplacyjnych, która jest osobistym spotkaniem z Bogiem „tu i teraz” i to ich „być przed Bogiem dla Niego samego” wypełniając Jego wolę w chwili obecnej, pozwala lepiej zrozumieć ciszę św. Józefa jak również znaleźć odpowiedź na pytanie: „dlaczego to św. Teresa od Dzieciątka Jezus, mniszka, która od 15 roku życia nigdy nie opuściła klauzury, została ogłoszona przez Kościół patronką misji?” Całe, chociaż bardzo krótkie życie Małej Tereski sprowadza się do jednego: do miłości. Jeżeli zamknęła się dobrowolnie za kratą klauzury to dlatego, że pragnęła przez miłość, razem z Chrystusem kontynuować dzieło zbawienia, do którego przepowiadania, a przede wszystkim świadectwa życiem, powołani są misjonarze. Św. Teresa, odkrywając Miłość, odnalazła sposób ewangelizowania własnym życiem. W Dziejach duszy w 1895 roku pisze: „Zrozumiałam, że Kościół posiada Serce i że to Serce płonie miłością, że jedynie Miłość pobudza członki Kościoła do działania i gdyby przypadkiem zabrakło Miłości, Apostołowie przestaliby głosić Ewangelię, Męczennicy nie chcieliby przelewać krwi swojej... Zrozumiałam, że miłość zamyka w sobie wszystkie powołania, że miłość jest wszystkim, obejmuje wszystkie czasy i wszystkie miejsca... jednym słowem – jest Wieczna!... Zatem, uniesiona szałem radości, zawołałam: «O Jezu, Miłości moja... nareszcie znalazłam moje powołanie, moim powołaniem jest Miłość! Tak znalazłam swoje miejsce w Kościele... W sercu Kościoła, mojej Matki, będę Miłością»”.

W ten oto sposób św. Teresa skoncentrowała się całkowicie na Chrystusie i Jego łasce. Prosiła Jezusa, by mogła Go kochać jeszcze więcej. A prawdziwie miłujące serce ma to do siebie, że pociąga za sobą innych. Jest to wspaniałe ujęcie autentycznej działalności misyjnej i apostolskiej. Apostoł jest bowiem człowiekiem całkowicie należącym do Chrystusa, całkowicie skoncentrowanym na Chrystusie i tym sposobem niemal spontanicznie pociągających innych do Chrystusa. Skuteczność jego działania, nie zależy zatem od spektakularnych dzieł i od ilości wzniesionych kościołów, szkół, szpitali lub innych ośrodków misyjnych (których budowa może być sposobem pieszczenia własnego ego), ale od osobistego świadectwa miłości. Ojcostwo św. Józefa, które wyrażało się konkretnie w tym, że „uczynił ze swego życia służbę, złożył je w ofierze tajemnicy wcielenia i związanej z nią odkupieńczej misji” potwierdza właśnie taką logikę ewangelizacji. Potwierdzają ją świadectwo życia św. Teresy z Lisieux, sióstr z Żarnowca i z innych klasztorów kontemplacyjnych na świecie. Potwierdzają ją życie wielu cichych i bezimiennych chrześcijan, których chrześcijaństwa nie da się zredukować do zbioru reguł i nakazów, których należy przestrzegać, a innym przekazywać; do fragmentarycznych praktyk religijnych, do wyuczenia na pamięć i powtarzania przepisów doktrynalnych, do surowego moralizowania... – słowem, tego wszystkiego, co nie przemienia życia ludzi. Autentyczne życie chrześcijańskie to bowiem nie normy i nakazy, lecz otwarcie na miłość.

Wpatrując się w postać świętego Józefa, który „przekształcił swe ludzkie powołanie do rodzinnej miłości w ponadludzką ofiarę z siebie, ze swego serca i wszystkich zdolności, w miłość oddaną na służbę Mesjaszowi, wzrastającemu w jego domu” (Franciszek, Patris Corde) i odczytując ją w kontekście misyjnej działalności Kościoła, powinniśmy porzucić sny i marzenia wielkich sukcesów, lecz zacząć od Chrystusa, którego św. Józef był cichym opiekunem, zdając sobie sprawę, że „u początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei, jest natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie.” (Benedykt XVI, Deus Caritas est 1).

o. Kasper Kaproń OFM, Boliwia – Cochabamba

za: https://misyjne.pl/misja/jozefowie-na-misjach-cisi-misjonarze-misyjne-drogi/?fbclid=IwAR0nxUhJ0zuifwN4GKRU5U68v0JhSVvNMbsOCDdHm4TnAO5nCcEH_EuhxkE

 

© CRT 2012